W Mini Replice nr 4 (3/98) z roku 1998 w artykule „Oznaczenia funkcyjne w dywizjonach myśliwskich PSP w W. Brytanii” podjąłem pionierską próbę zebrania znanych wcześniej z fotografii oraz wyszukanych przeze mnie samolotów z indywidualnymi oznakowaniami polskich pilotów – nikt wcześniej tego tematu nie podejmował. Były to Mustangi, Spitfire i Mosquito, na których latali piloci: Stanisław Skalski, Tadeusz Rolski, Tadeusz Nowierski, Jan Zumbach, Leszek Wielochowski, Jerzy Orzechowski. Krótko opisałem każdy samolot, który został zobrazowany barwną sylwetką. Jako że była to pierwsza próba zebrania wiedzy o indywidualnych oznakowaniach Polaków w PSP, nie ustrzegłem się błędów, jak chociażby Kaczor Donald na Mustangu Jana Zumbacha. 

Omawiając samolot Leszka Wielochowskiego pisałem wtedy m.in.: 

„Nie w pełni udokumentowanym przykładem oznaczenia samolotu własnym monogramem jest Spitfire Mk. Vb trop, na którym latał w stopniu Dowódcy Skrzydła (w/cdr) Leszek Wielochowski w okresie dowodzenia 318 Dywizjonem Myśliwskim w czasie stacjonowania dywizjonu w Afryce. Biało-czerwoną szachownicę poprzedzającą proporczyk dowódcy skrzydła, namalowano poniżej rur wydechowych silnika (nietypowych sześciu). Za kabiną pilota, przed kokardą RAF-u, widoczne są zarysy pierwszej litery kodowej "L". Można domniemywać, że za kokardą znajdowała się litera "W", dająca w efekcie oznaczenie "L - W", będące monogramem Leszka Wielochowskiego. Numer seryjny płatowca jest niewidoczny, chociaż można spotkać w literaturze przypisany mu raczej błędny ER811.” 

Po opublikowaniu tego artykułu zaczęły pojawiać się nowe zdjęcia i więcej szczegółów dotyczących indywidualnych oznakowań. W numerze 9 (4/1999) Mini Repliki opublikowany został artykuł „Inicjały i nie tylko – jeszcze o oznaczeniach funkcyjnych” autorstwa p. Wojtka Matusiaka, który w znaczący sposób poszerza wiedzę zakreśloną przeze mnie, jednakże w którym w niewybrednych słowach autor krytykuje moje przypuszczenia, nazywając je „niedorzecznymi”, po czym sam takowe popełnia: „Warto natomiast wspomnieć hipotezę, że litery „LW” stanowiły oznaczenie osobiste dowódcy skrzydła, którym był wtedy Południowoafrykańczyk Laurie Wilmott, a szachownicę dodali polscy mechanicy obsługujący ten samolot”. [mR nr 9]. Ponieważ autor domagał się „choćby śladu dowodu” mam przyjemność dzięki uprzejmości jednego z Czytelników mR taki dowód przedstawić – wedle zasady lepiej późno niż wcale.

 Krzysztof Sikora

 lwfighter